Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
jaczak
Temat postu: Dok?adanka  PostWysłany: 18-11-2003 - 21:40
Moderator
Moderator


Dołączył/a: 08-06-2003



ZASADY:
1] max 3 posty na dzien
2] jedna osoba nie moze wyslac dwoch postow z rz?du
3] nie-u?ywamy capslocka :]
4] NIE dla offtopow!
5] NIE UMIESZCZAMY PODPISOW
6] przed wys?aniem posta czytamy ca?? stron? posty poprzednie w szczególno?ci i my?limy
8] jeden post = jedno s?owo i znaki przestankowe ale BEZ wielkropków czy podre?le?
7] raz na jaki? czas [4-5stron] sa czystki :]

prosze o przestrzeganie ww. punktów

W przeciwnym wypadku podejm? kroki by zbanowa? ludzi nagminnie ?ami?cych ww przepisy.
IggI


Ostatnio zmieniony przez jaczak dnia 14-01-2004 - 18:20, w całości zmieniany 4 razy
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
nika
Temat postu:   PostWysłany: 24-02-2004 - 22:36
Moderator
Moderator


Dołączył/a: 26-08-2002

Skąd: Warszawa

Cytat:
Widz? anio?a bez niebieskich oczu t?sknie wyczekuj?cych powrotu. Zaczynam ?ni?, nagle widz? kryszta?owe pos?gi, zaczynaj? atakowa? TIGRE pa?aszuj?c? szczura oraz ka?dego cz?owieka który j? wymieni. Biegn? ty?em do pralni gdzie sobie puszcze muzyk? disco relax. Wpadam cz?sto do kawiarni dziwnej, poniewa? wszystko ogarnia ciemno?? oraz z?o, które powoli, acz nieuchronnie wype?nia [nieuchronnie] mój dom którego nie pomalowa?em poniewa? moje wizje zgadza?y si? tylko gdy nie patrza?em na nie i dlatego wyszed?em cho? nie mog?em wcale znie?? transcendentnych potwórów. Przygn?biony narastaj?cym mrokiem p?acz? nad cia?em mojego chomika a on skacze rozjuszony wciek?o?ci? i zadufaniem kolejnego banalnego niczym króliczek. Ubrany w gumofilce skoczy? mi?dzywymiarowo prosto, lecz stara pod?oga nie wytrzyma?a ci??aru skrzypi?c okropnie jak stare ?elkowe misie. Zapad?a klamka Przeznaczenia, które zrobi?o co? strasznie nieodpowiedzialnego i absolutnie fluffy pi?knego - nieziemsko przestarza?ego lecz zarazem strasznie irytuj?cego, mianowicie lataj?c wirowa? jak zbzikowany toster z upieczonym kazachskim tatarem o smaku porzeczkowego jogurtu firmy jamijami z kontynentu którego nkt nie odkry? bo zabrak?o funduszy. Jednak pomimo tego niektórzy wybitnie poszukiwali czego? pod powierzchni? boazerii, która dziwnym trafem wykie?kowa?a zupe?nie nagle jak konopie uzbeckie podczas apogeum i wyskoczywszy spod amarantowych hiacyntów wystrzeli? macki okropnych czterdzistog?owych kosmitów, ob?lizg?e macki, si?gaj?c gazet? potr?caj?c rubinowe kapcie, wymysli?y odpowiedz na odwieczne pytanie nurtuj?ce Magnusa i oraz ka?dego kto zna karmazynowego krasnoludka (siedz?cego w?ród nieprzyja?nie wyszcze?onych je?y ?akn?cych czekolad? nale??c? do przygn?bionego Odola ?pi?cego smacznie w malusienkiej kolebeczce bujanej, ktora poch?aniaj?cego dro?dze prze?uwa nie?mia?o m?odego rotwailera Pimpusia). Jest ciemno i zarazem jasno jakby voodoo szuka?o ofiary w?ród forumowiczów którzy bezwiednie pisali zagmatwane powie?ci opiewaj?ce (i) dotycz?ce historii Rzeczpospolitej. Bez gatek sz?a dyskusja o Lepperze, miewaj?cym chryzantemy za uszami psa, którego kupi? od niesamowicie wrednego Jaczaka zabijaj?cego niewinne latarnice, zarabiaj?ce ci??ko wa??ce guldeny potrzebne do wykarmienia ma?ych chomików, b?agaj?cych o co? czego ba?yby si? dotkn?? swymi delikatnymi w?sikami. Zwa?ywaszy, ?e Anime_Maniac jest przedwiecznym samurajem przechodz?cym procedur? odwykow?, to wszystko jest strasznie dziwne szczególnie samo pojawienie si? Sakury spowodowa?o czasoprzestrzenne zachwianie w mrocznym wymiarze Rei kontinuum oraz wszechobecnym i wszechwiedz?cym centrum wszystkiego. Nika powzi??a moc stanowczych postanowie?, jakie mog?yby zapobiec rozprzestrzenianiu si? choroby, ale patrz?c ciemno?ci, nie pomog?y. Gdy tylko zab?ys?o l?nienie ksi??yca, wilko?aki i wampiry jeszcze raz przebudzi?y si? z otch?ani wieczno?ci. Zasmucony staruszek usiad? nieopodal drzewa bia?ego od p?atków, wyrastaj?cego poprzez mury odgradzaj?ce si? od goryczy istnienia. Nieuniknione by?o zachwianie pomi?dzy wymiarami tego z?o?onego wszech?wiata. Ksi??yc zas?oni?ty czarn? kotar? ?wieci? na zielono ?wiat?em smutku zrozpaczonej baby umieraj?cej na hiperwitaminoz?. Konstantynopolita?czykowianeczka nie zwróciwszy do ZUSu kwitów od swoich serdecznych krasnoludków, które niestety by?y zad?u?one dzi?ki mafijnym przekr?tom. Wszystko zacz??o przybiera? nieco inne odcienie b??kitu powoduj?c za?mienie jedynego w galaktyce Odola ksi??yca. Nie by? on ró?owy tylko jak zirytowany lub zgorzknia?y dziadziu? bladob??kitny. Jele? stoj?cy na kr?g?ej, wyposa?onej, zielonej wy?ynie jest sarn? odprowadzaj?c? nieokre?lone strumienie mi?dzywymiarowej ropy p?yn?cej ku biegunowi któremu?, gdzie?. Podczas tego procesu nast?pi?o olbrzymie boom bastic ol?nienie b?yskiem ?arówki o?wietlaj?cej pó?mózg istoty poro?ni?tej pierzem. Ró?owym ?witem obudzi?o straszliwego muchomorka poch?aniaj?cego ciapki koloru ró?owo-be?owego zanieczyszczonego krwi? honorowego harakiri krasnoludka Mietka b?d?cego podnó?kiem wielkiego ogra ?pi?cego na dywaniku ubryzganym flegm? pochodz?c? od zwichrowanego ogra marsz pana Konstantynopolta?czykowianeczka trzy na raz po serii uderze? raz na jaki? czas bli?ej nieokre?lony. Gargamel rzuci? Klakierem na odleg?o?? prosto przed nogi osio?ka Teofila, który chrupa? cebulk? ta?cz?c? czacz? nieporadnie, ale ca?kiem seksownie oraz wykwintnie. Inkwizycja wyruszy?a zbrojnie na Szczotolandi? zamierzaj?c wyfroterowa? pod?ogi komnat w?a?cicielem upa?kanym w smole i pierzu. Gdy jego uszy poro?ni?te wilko?akami ogolonymi dotkn??y woskiem struktury zrobionej z gi?tkiego opsztyfitykultykiewicza?skiego mchu w kolorze niezabudek pokrywaj?cego chropowate podeszwy, brz?kn??o basem mo?liwie basowym a? si? za?ama? doszcz?tnie aby za chwil? si? od?ama? w ca?o?ci i spa?? mi?dzy za?amanie ko?cianych kolumn stoj?cych na brzegu niezg??bionego dotychczas oceanopodobnego bajora zaglonionego totalnie przez kosmiczne papugi dodo, które lewitowa?y gdzieniegdzie ha?asuj?c ci??kimi obro?ami skradzionymi po cichu ze szkar?atnej czaszki mamuta Nabuhodonozora Manny'ego trzeciego ?mierdz?cego przypalonym sfilcowanym t?uszczem smoczym po wielokrotnym prze?uciu przez oble?nego elfa Krzesimira mieszkaj?cego nieopodal rzeczki w s?siedztwie czerwonego kapturnika pierdz?cego g?o?no zajadaj?c grochówk? z miodem i orzeszkami, przyprawion? mlekiem kozim, które zsiad?o si?. Zamordowawszy Teletubisia planuj?cego inwazj? na fabryk? przezroczystych m?otków koroduj?cych w?ród podmok?ych stepów przesi?kni?tych ?ojem wydzielanym przez pradawne odbytojady, które jada?y przypalone odbyty Kropków na?wietlanych przez Tego_Ktorego_Imienia_Nie_Nalezy_Wymawiac zwanego fluffy. Wszyscy bardzo d?ugo spali po balandze pod "Starym Czo?giem". Jednak nadesz?a wiekopomna chwila chwilowo utrudniaj?c obieranie bananów truskawkowych z lekk? nutk? dekadencji. Gdy kosmici inwazj? zapocz?tkowali rado?nie st?paj?c po cia?ach spoczywaj?cych nieopodal krzaczka winnego zabójstwa z premedytacj? rozanieleni parówko?ercy poch?on?li wielki kawa? parówki b?d?cej wyrwanym trzonowcem Andromedy. Walkiria zawy?a rado?nie tupi?c rytmicznie par? niebieskozielonoró?owych stusiedemdzisi?ciopi?ciopalczastych ?mierdz?cych rurzano przez "rz" ?mierdzieluchów odzianych w skarpety kolorowe niczym ko?derka ukryta pod warstewk? zesz?orocznego budyniu truskawkowego. przybranego bananem - morderc? wszystkich chomików szabloz?bnych posiadaj?cych delikatne gusta. Gustaw trzeci usiad? ha?a?liwie pierdz?c powszechnie by ulec swej s?abo?ci czyli pierniko?erstwu które objawia?o si? niesamowitym ow?osieniem genitaliów. By?o oczywiste ?e nie da ?adnych korzy?ci fakt, jednak co? si? zawsze wydarzy wi?c krasnoludek musial interweniowa? osobi?cie aby ul?y? sobie na ró?owej bluzeczce ktorej szkoda bylo zdejmowa? nim j? zapaskudzi. Kara by?a d?uga i bolesna, da?o si? unikn?? biczowania, lecz niestety ?askotanie piórkiem przynios?o sraczk?. Omen zdruzgotany swoj? niewinno?ci? kolibra o?wiadczy?, i? pragnie si? napi? dziwnej, ró?owej, glutkopodobnej cieczy przep?ywaj?cej aortami wzd?u? arterii. Jenny sp?aszczona brutalnie walcem sinnerowskim odpe?z?a od wyimaginowanego napastnika napastuj?cego biedne, gigantyczne, ?aciate, beeeeee, po czym zsun??o si? gwa?townie ku rozdziawionej ze zdumienia jamy ustnej jej br?zowej, lewituj?cej przeciwniczki, pragn?cej u?ciska? nogami ?ci?ni?tymi szczelnie wokó? bledniej?cej powoli postaci. Gigantyczny ró?owy s?o? pojawi? si? tam, gdzie s?o?-ce zas?ania kokardk? pierwszej mi?o?ci wielkiej, niespe?nionej oraz nieprawdziwie prawdziwej. Sauna oraz kibelek to hipochondryczne continua niesta?ego ?wiata umieraj?cych Atlantydów, odchodz?cych si? podrapa? wyciorem armatnim po spodniej po?owie ich rozleg?ych opuszków umiejscowionych centralnie przez niezwyci??onego lojalist?, który u?miechaj?c si? najszerzej, robi? to nieprzejmuj?c si? zbytnio, poniewa? by? bardzo zniecierpliwiony tym ma?ym, ale brzydkim wypryskiem.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
nika
Temat postu:   PostWysłany: 25-02-2004 - 11:27
Moderator
Moderator


Dołączył/a: 26-08-2002

Skąd: Warszawa

Cytat:
Malutka kupka Mruffka pod??y?a do sklepu by zakupi? browar. Niestety dla sklepu potrafi?a emitowa? niezbyt wysokie parapety metafizyczne oraz ja?niej?ce fale przej?cia oczekuj?ce na nieuniknione zg?adzenie w o?lepiaj?cym natarciu z?a, które ?mierdzi okropnie. Metafizyczny odór zat??a?ego mleka dzikiej kangurzycy i male?stwa uderzy? krytyk? po oczach o?miornicy zadumanej w?ród rozleg?ych ?ysin brodacza upad?ego wysoko na rozp?aszczone poni?ej poziomu morza ?mietankowe truskawki, wyci?ni?te przez odbyt Pogromcy Duchów nieustraszenie stawiaj?cego kropki Sinnera poni?ej p?aszczyzny jestestwa, która wybi?a godzin? dwudziest? pi?t? pietna?cie zmieniaj?c uk?ad plam marsja?skich ?uczków gnojarków, pod??y? przez otch?a? przeznaczenia, gdzie wida? ?wiate?ko latarki w tunelu niesko?czono?ci. Niesamowita b?dzi?gwa mlaskaj?c g?o?no spo?y?a kwart? swojego cuchn?cego ob?lizg?ymi ?limakami mas?a orzechowego, obklejaj?cego trzonowce wydatnie wystaj?ce z pod?ogi, stoj?cej, zwisaj?cej z nieogarniono?ci wszechswiata. Jedynie ?wiate?ko tli?o si? ostatkiem nadziei zaro?ni?tego po czó?ki swego czo?a, b?d?cego kawa?kiem skorupy ogromnego ?limaka winniczka, ob?liniaj?cego niesamowite kutatony impresji b?d?cej odzwierciedleniem pseudoimpresjonistycznej nadziei Sinnera na spe?nienia. IggI babluka? WIN podejrzliwie spogl?daj?c w oczy smocze znajduj?ce si? na wysoko?ci ramienia zbrojnego w topór. Mroczny kurczaczek wielkanocny kroczy? ?wawo, robi?c na drodze kupy wydzielaj?ce wiod?cy zapach waniliowy. Administrator wychodka "Toi Toi" nie znaj?c zasad trygonometrii romboidalnej zatrzasn?? si? w kabinie a nast?pnie powzi?? postanowienie poprawy murawy otaczaj?cej kibelek zwi?zku zbieraczy odpadów mrocznej Figi. Zamek jak marzenie niewyspanego ?osia, którego pogryz?o przeznaczenie Chobitka ^^ pofalowanego odrobink? jak zm?cone bajorko rumu rozlanego przez Nik? Niepokonan? dzi?ki TaXowi! Sytuacja zaskoczy?a tak?e Kiyubi nie?wiadomego, ?e nied?ugo wszyscy Kasumianie stan? na g?owie Jaczaka, który z Odolem konsekwentnie rzucaj? rozgor?czkowane balony. W?a?cicielk? balonów niewiele to trafi?o, jednak zawsze by? powód do balangi rozrywaj?cej ?ciany ca?ej stodo?y, gdzie komornicy dekuj? i awangardowo poubierani przewo?nicy, którzy konsumuj? zje?cza?e pozosta?o?ci po trybolitach, narzekaj? aspo?ecznie na wielorakie i kolorowe paj?czki beznurzastowate i w?ochate stópki cuchn?ce serem ple?niowym i nale?nikami, które powstaj? z niczego. Klimat subpolarny och?odzi? si? zanim zima nadchodzi?a wielkimi susami rozwa?aj?c kwesti? Nessa, jednak okoliczno?ci wybuchu byly podej?ane, wynik?e po?rednio dzi?ki osteoporozie z?o?liwej b?d?cej faktycznie dolegliwo?ci? ajajów którzy nie ?yj? z krabami s?odkowodnymi zanu?onymi w sake z pieprzem zio?owym. Zgaga Wywo?a? wielki niepokój w?ród muszkieterów z La Manchy oraz Don Pedra. Dzisiaj wystarczy chcie? chaosu poliza? cz??? spodnia stron? kul? obok jajka kaczora Tasiora usadowionego okrakiem na kibelku tera?niejszo?ci szanowanej moderatorki. Jakkolwiek pi?kna Pani cnotka sprawi?a zamieszanie swym bezwstydnym zachowaniem, wszystko wyuzdane i niepokoj?ce. Cnotka której balony na rurkach powiewa?y na wietrze ?opocz?c nieprzytomnie dziobaki z plamkami ró?owymi w paski na zatrzaski wykonane z nubuków i rubinów. Zamiesza?o si? zamieszanie osi?gn??o poziom wr?cz przeciwny od zamierzonego przez wrzaski podpaski pewnej laski, buahahaha - za?miewa?a si? g?o?no i piskliwie poruszona grabkami kózka bzikózka odparowa?a wod? deszczówk? w krówk? ci?gutk? wymem?an? s?odycz? , odparowan?! Istota kota boksera doskwiera dzieciom malutkim cholera bullteriera jednak?e morela ?liwkowa polecia?a w dal. Na pal zawieszono szal powiewaj?cy odpa? spal jak suse? ?pi?cy i ?ni?cy o Kozakach w?ciek?ych na kosmitów smacznie pachn?cych i ?adnie koloruj?cych obrazki. Jednak magia by?a niezwyci??ona wobec ogromu orzeszków laskowych roz?upanych ?opat? do ?niegu. Wanilia za?lepi?a kultystów swym truskawkowym pomiotem i s?odkim ocieplaczem do lodów. Niewiasta p?omieniasta zapocz?tkowa?a to co? b?d?ce zielonym odpowiednikiem zwyk?ego smoka obiboka potocznieznanego jako Gienio piku?. Bajdu? ?azalski, jego ubranko brudne tak, ?e a? posiadaj?ce osobliwy zapach kwa?nego yabolla bezalkoholowego, hep, oczywi?cie. Raul przesoli? zup? szczawiow? i smakowa?a ona jak trollowe nalewki z grzybków zielonkawych. Takie oscylowa?y pomi?dzy musztardowymi prytami, niesamowicie podobnymi do pisakownicy z której


Ostatnio zmieniony przez nika dnia 01-01-2006 - 16:28, w całości zmieniany 4 razy
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
kiyubiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 28-06-2004 - 23:16
M?odsza elita forum
M?odsza elita forum


Dołączył/a: 31-01-2004

Skąd: warszawa, polska, europa, ?wiat kuli, droga mleczna, wszech?wiat, przestrze?, wi?cej przestrzeni....

Status: Offline
Cytat:
widok przypomina? p?askowy? wkl?s?y uwypuklony uwypukleniami-trutniami trudni?cymi si? nauczaniem religii tajtajoistycznej w sposób niesamowity do okre?lenia poprzez lobotomie i dziwne z powodu ktorego rozpad?o si? ma??e?stwo królika znanego jako Bugs buny Szarak z zawodu drapaczka dla mi?ych cierpi?cych czasem na obrzydliwe wprost ogromne hemoroidy ktore ?wieci?y ?wiat?em Supernovy.
Rozb?ysk by? g?o?ny niczym wieloetapowy szept id?cy naprzeciw królikom wybiednia?ym na skutek restrukturyzacji ich postkomunistycznego wyemancypowania wyalienowanego z rozentuzjazmowanego zapoconego ?limaka uprawiaj?cego ogródek hydroponiczny pos?odzony takowym o smaku: skarpetkowym z lekk? nutka melan(?)cholii bedacej odzwierciedleniem dekadencji entuzjastycznej, nastrojonej na C-dur, wedlug zapowiedzi telewizyjnych przekazanych Komitetowi przy pomocy biernej ewaportacji do baru "Ró?owa Ostryga" bedacego podpuch? najabrdziej nikczemnych ?winek morskich nie potrafi?cych si? skupi? wi?zki owsianej osmozy smakuj?cej dziwacznie poniewa? szalony j?ka?a uderzy? z ca?ych si? z dzwony ociekaj?ce jego ?lin? kapi?c? mu z nosa kokosa przyczepionego do klamki do firanki babuni Marmoladki.
truskawkowe zio?o leczy na weso?o! Marycha ze Zdzichem poci?gaj?c ze sob? Stacha wpadli do Zochy nie zwrociwszy za jabolka ani grosza karczmarzowi, który ?wierkal cichutko szanty góralskie uk?adane do wtóru z trójg?owym, jednonogim, bezpalcym i ogólnie ?limakiem w?skonosym, ci?gn?cym beznadziejne sanie piaskowe, tocz?ce chmury przeznaczenia. Misie oderwa?y kawa? gnij?cego kwiatka rosn?cego na...
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Brush
Temat postu:   PostWysłany: 06-11-2004 - 13:36
Moderator
Moderator


Dołączył/a: 11-10-2002



Cytat:
Przedramieniu wysuni?tym zdecydowanie na czo?o woko?o zmi?k?y i wymi?k?y. Jak zwykle w?ciek?y niczym rozjuszone kozojady wielkonogie. Ich malutkie male?stwa zmniejszy?y si? o pó? centymetra. Laskotki spowodowa?y popraw? sprawy ale nie ug?aska?y pamidorówki . Dlatego kocio?ek Bonanza zaniepokoi? si? truch?em nabrzmia?ym plugawym gdy króliczki wskoczy?y zza p?otu rozpaczy spowodowanej przenikni?ciem , przype?z?y cha?a?liwie do brodu robaczki z króliczkowych zaj?czków kicaj?cych fioletowo po fioletowej fioletowo?ci nieba gwie?dzistego przy którym Ksi??yc wyró?nia? si? srebrzyst? g?ow?. Odm?ty pokrzyw parzy?y nagiego w?drowca podczas lubie?nej kolacji przy ?wietle latrni. M?ody wilk ksi??ycowy wszama? nagiego w?drowca i poszed? po dok?adk? bigosu po breto?sku zak?szaj?? ogórasem w?satym p?etwiastym i fioletowym. Nast?pnie spotka? niesamowitego kojota i postanowi? towarzyszy? mu przy posi?ku. Lecz nagle wskoczy? do monopolowego i kupi? wi?cej wina musuj?cego.Smutny skin o wygl?dzie nosoro?ca za?o?y? ?o?ysko i podgl?dn?? o?k? dyferencja?u hydrolizy i analizy probabilistycznej probje. Nachla? si? piwem bezalkoholowym Strong poczym zdemolowal pokój. Ariadna rozplót?wszy sw? endodermaln? pow?ok? zaobserwowa?a nieobserwowalne obserwacje podczas gdy nieopodal przechadzal si? tajmniczy administrator z krainy poobgryzanych arbuzów i pomara?czy. Nagle i niespodziewanie zauroczony pieknem ?limaka obklejonego liscmi kaktusa i b?d?cymi nodorobionymi ?liwkami z butelki po ?liwowicy wypranej w wypapranym niprzypialniprzylatal ma?ego milu?nego w?ochacza. Zagubiony kwintet makrobiotycznie rozchichotanych modelek topless & brainless skoczy? w otch?a? niepami?ci nieszcz??liwyi sponiewierany niczym skarpeta troll ,i implodowa? dzem upa?kawszy si? w prawic?. Szczotkowski Mister twister ?wistak odpali? hiperprzestrzenn? dro?d?ówk? zalatuj?c? bimbrem amatorskim niedoszlego zbieglego termina
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
nika
Temat postu:   PostWysłany: 10-11-2004 - 18:18
Moderator
Moderator


Dołączył/a: 26-08-2002

Skąd: Warszawa

Cytat:
nawi?zuj?cego ukradkiem do niesamowitego mi?czaka Magnusa Wielkiego palca serdecznego b?d?cego namiastk? prawdziwych czopków z czekolady. Odbytator odbywaj?cy sie gdziestam pomi?dzy pó?dupkami poro?ni?tymi szczecin? na podobie?stwo ?ysiny ja?niej?cej zach?caj?co niczym czyli ?wietlista poswiata bociana lecacego pod wplywem tynku z rynku Everstar w kierunku spó?ka zoo ktora sprywatyzowa?a szpinakolad? z bomblami broku?owymi i du?ymi balonami dyndaj?cymi na szypu?kach z w?osia wieprzowego oraz przyrosni?tymi ko?skimi pluszowymi poduszkami pneumatycznymi i monohromatycznymi przerwami pomi?dzy nimi. Poniewczasie wiewióro?ak wyw?szy? zagro?enie i Backstreet Jamboree z gumowymi Odolami na?laduj?cymi Szczot? pod wp?ywem helu z Helu, którego soku z jab?ek(G?OwnIE z jaBLEK) nie pami?ta o ma?ym rozmiarze czasopoziomkoprzestrzennym w ktorej widnia? zakneblowany meszczyzna którego zmutowa?o odrobink? promieniowanie ultrafioletowe w paski zatrwa?aj?co kuliste w ekliptycznie zwarjowane c?tki. Rozanielony niczym m?ody ko?ciotrup z drewna, które rado?nie klaszcz?c i podskakiwa?o i nadskakiwa?o nieopodal ufoludka zieloniutkiego mieszka?a salamandra-dziwaczka praczka zaflejtuszonych kalesonów z?o?onych w kostk? rubika chomika Ludwika LXXIV co bryka po stolach jak zakr?cony byczek zboczek i paczek dropsów z mopsów ubarwionych czekoladopodobnymi ?abkami nafaszerowanymi trotylem o sile muflona truskawkowo--bulionowego. Mroczna piwnica ?mierdz?ca wygladala jak nic-po? spogl?daj?cy rado?nie na pr?gowan? po?czoch? wypatroszon? przez ogromnego pluszowego polyskujacego w ?wietle nocy, która spowija?a ?osia powracaj?cego noc? rozkojarzonego gargoryla Eddiego. Masakra trwa?a pi?? wiosen kiedy Z?o straci?o na wadze i musia?o wyruszyc poci?giem ku s?o?cu. Sprowokowany milczeniem offiec, wredny pastuch pastwi?cy pod?e koczkodany rozbestwione, zaprz?g? nie zabezpieczywszy nale?ycie rozbezpieczonych granatów rosn?cych gdzieb?d? wlezie, pomarszczony pomidor nie zwa?aj?c na bak?a?any antyzmarszczkowe, turlaj?ce si? w?ród zblazowanych i fluffy nabuchodonozorów lepi?cych drewniane parapulokosy. Sejmowa wódka ?ci??a szybko pozosta?o?ci (wódka ta sponiewiera?a niemi?osiernie zak?opotanego Lwa d?ubi?cego ?y?k? w sple?nia?ym p?czku) po nowej dekontaminacji. Bleeee - powiedzia? zdruzgotany Plastu? wk?adaj?c granat zdekonspirowanemu kamerlingowi, zapocz?tkowa? wiele rubasznych odg?osów paszczowych pokemonów, digimonów i pochodnych zrozpaczonych nag?ym znikni?ciem pryszcza wyciskanego przez ma?ego wielkoludka zwanego Radziu - znanego z ob?liniania obcasów brudasów ka?dej Dziewuszki biegaj?cej pokracznie po mokrym sianku. Ten?e stworek uwielbia? maryche (je??), uchem i innymi dziwacznymi cz??ciami cz??ci o fragmentach okr?g?ych cia?a urywaj?cych napchane Jab?kami kieszenie nasi?kni?te stearyn? truch?em i lepkie od lepko?ci i s?odko?ci cieczy rozlanej g??boko w orzechowym cie?cie w mie?cie zwanym kolorowym paj?kiem przeznaczenia które nieuchronnie od miasta bez ciasta rymowanego dymanego znajduj?cego si? pod wysokim chi?skim mi?orz?bem uschni?tym na wielkim niebieskim styropianie które lekko przenik?o przed obliczem wszechmocnej Mamy Muminka jedz?cej Hello Kity specjalnym przyrz?dem nak?uwaj?cym uszy tego oto Hello Kitty ubranego w zielono pachn?cy jak brzoskwinia wibrator ko?ysz?cy si? w lewo bez sensu. Hello Kity a? nagle my?lenie spowodowa?o zanik pami?ci tap- chan’u który by? do?? wci?ty na steropianowym kajaku p?yn?? on wprost na gór? lodow? która spuch?a od przegrzania i wybuch?a wraz ze Szkoln? Komisj? Eliminacyjn? i nie by?o ma?ego problemu z maturami ufoludków którzy zaw?adn?li kolorowank? Plastusia chorego na schizofreni? widz?cego duchy w szlance jogurtu truskawkowego stoj?cego ponad ciemno-szaro-b?ekitno-sraczkowato-zielono-majonezowo-matowo-prze?roczystym przecinkiem. Nad rzeczk? opodal krzaczka siedzia?a jab?onka, na której jab?ka szeroko waha?y si? pomi?dzy osiemdzieci?cioma mo?liwo?ciami. Dwa lata temu wraz z ma?ym, kud?atym nietoperzem, który ba? si? ciemno?ci, spotyka? si? z mroczn? dyni? usytuowanym na najwy?szym szczycie wszystkiego, co fioletowo rozb?yska?o ?ó?ci? na górze zwanej kwiatem czerwonego kaktusa. Nad ni? wisia?a brudna ozdoba w kszta?cie klozetowej babci zapa?kanej tym co p?ywa zazwyczaj w klozecie. Kibelek mia? elipsoidalny, kwadratowy u?miech przykrywaj?cy biust, pod którym ukrywa? niezmierzone tajemnice i inne cudactwa kobiecej ?ysiny. Obok Dumbledora siedzia? poni?ej spoiler poliw?glanowy niczym drogowy znak zakazuj?cy spo?ywanie procentów poni?ej osiemnastego promila. Kurczaczek by? nieco inny ni? normalni u?ykownicy kurnika, którzy dziobali oczy rze?nika pastwi?cego si? nad IggIm znanym jako dr English. W?ród nocnej zawieruchy znienacka zacz?? podcina? swojego zielonego króciutkiego w?oska d?u?szego w kolorze rozjechanej nie tylko walcem, ale jad?c czo?giem po bagnistym tofu, którego termin przydatno?ci min?? szybciej ni? mi?dzygwiezdny ?wiszcz?cy gie?dy nieruchomo?ci ró?owe s?oniki. Zza rogu wychyn??a lufa, pad?y strza?y, po?amane kije samobije a jesli nie przestan? zamiata? ich cia?a dodatkow? dawk? sterydów. Niestety kot Filemon i Smerfetka zdradzili Pap? Smerfa insynuuj?c z Gargamelem o infantylno?ci, co spowodowa?o wybuch furii moderatorów bezsilno?ci wobec geniusza Hanamichi_Sakuragi'ego b?d?cego pod wp?ywem tych?e cudnych sanda?ków bez podeszw drewnianych uderzy? w p?acz. Kolorowe pisanki zainteresowa?y si? otoczeniem. Gdy si? wyklu?y ma?e smoczki dla dzieci do ssania o smaku pieczonego czolgu T-80 z polew? kevlarow? i z luf? w groszki. Gdy kolorowe jarmarki spalono za pomoc? nowoczesnego ta?ca deszczu bez efektownego przytupu. Samolot pasa?erski klasy trzeciej B poszed? do najciemniejszego k?ta w ubikacji w celu oddania lewego ko?paka ratunkowego. Zanim nast?pi?o trz?sienie przedniego bez tylnego ?yskacza pikacza z Afryki tzatziki o smaku taniej ?ytniówki. Imbirowo- malinowo- czekoladowy keks wi?niowy z domieszk? przesolonego sushi inaczej zasmakowa? szogunowi i jego ma?ej gejszy w kaloszach mniejszych od szyszki skarbonki a g?upszych ni? stumiowy kape? na szpilkach. Wielka nied?wiedzica wch?on??a moc nekromanty p?on?cego wod? ?wi?con? przez ks.Rydzyka uwik?anego z si?ownikiem elektrycznym bez armatury w?adnego sekundowym naliczaniem kb/s przez ?wiat zmumifikowanych muminków-wampirów, od których cuchn??o muminkami pochodzenia w?oskiego zapieczonych w s?odkim kisielu o smaku dziurawych banknotów studolarowych. Przezi?biony go??b narobi? sobie w bu?k? sezamow? z dodatkiem soli jodowanej i za?ywanej w stanie odurzenia dragami pochodzenia kosmicznego. Szczota pozamiata? resztki pikaczu, rozsypane na ??ce, która czesa?a krowy kr?c?c mord? mlaska?a pokemonem a? z pyska pociek?a oble?na piana alkoholow?


Ostatnio zmieniony przez nika dnia 06-01-2006 - 22:10, w całości zmieniany 2 razy
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
IggIOffline
Temat postu:   PostWysłany: 03-09-2005 - 21:13
Elita forum
Elita forum


Dołączył/a: 30-09-2002

Skąd: Don'tgonearthe Castle!

Status: Offline
Cytat:
?yj?tka le?ne ?limacz?c si? ohydnie podgryza?y cementowe skarpety ?w. mikolaja nios?cego pikacha w torbie zwini?tego w rulon nale?nikowy z konserwantami przed spo?yciem kudlatego w?ochacza.Ludo?erka spo?y?a madonna primabalerina atrapa kobry,pochodna malpie j wszy czyli truj?cego pelzacza jednakowo? zamotany w sieci www profil psychologiczny Kaczy?skiego leszka, mojego kole?k? bredz?c nieprzytomnie na ula wzial kija machajac krzywo zebami doznal pocz?tku próchnicy stomatologicznie upo?ledzonego przez nowego bramkarza 2m x 2m lysiej?cego. I tyle. Kropka postawiona. Daleko za znakiem wskazuj?cym na spo?ycie inicja?ów ulubionego kremu znalezionego wewn?trz potylicy p?askiej jak jednorogi kot przebieg? dziwnie brzmi?ce ?askotki Ranko. Zdania ko?cz? si?. Niedojedzony kotlet, którego zdanie zosta?o wypowiedziane odruchem bezwarunkowym, b??dnym i wymiotnym upad? na le??cego lecz z pewno?ci? nie by? to jamnik tylko pies o ogromnych palcach w nosie. Obecnie naszpilkowan? znaleziono nieopodal sejmu, wbrew brwiom pewnej m?odej, latynoskiej kosiarce umys?ów. Chomik na spo?ycie czeka? nale?ycie siedz?c okrakiem pomrukiwa? ziel?szym wró?kiem kolorado g?o?niej ni? inni, którzy jedli kosmate my?li bez soli. Nast?pna pomara?cza ju? dawno zczerwienia?a nie solona, s?odka, delikatnie niesamowita rozpad?a szczota musn??a go w twarz, aby unikn? jego niezdarnego, obrzmia?ego podg?ówka. Razem a jednak rozdzielnie elektryczn? wilonczel? namalowac, narysowac niewidzialne kurczaki d?ubi?ce w uchu nauczyciela angielskiego saprofitem samojezdnym, sterowanym radiowo lub m?odkiem samobie?nym. Elementarz denuncjacji kastruje p?och? wied?m? i jej male?stwo rozochocone ketchupem musztardowym o kolorze okiennicy pomidora w doniczce bezo?owiowej sutereny dla syreny Warszawskiej podzielnej na cztery. Dziewucha pastucha umówi?a si? u ducha beznogieg na pierogi bucha pieprz z ucha Pasibrzucha karalucha ?akomczucha przebrzydlucha kontrolucha blee. Niechybnie kto? zako?czy? potop wietnamski w górach i pagórkach obcego pochodzenia. Pierzyna, niedopierzona s?dz?c wed?ug opisu skora jaszczura czyli potwora ciasteczkowego (umbhabhabhabhabha..). Mniam rzek? patron wszystkich kretów codziennie zajadaj?cy osiemna?cie ogromnych paluchów kukurydzianych oblanych melas?. S?uchawki dosta?y si? do uszu Uszatka - atrakcyjnego polityka paralityka i rubasznego hipokryty pachn?cego zgni?? jodyn? o kolorze jodynowym, raczej niemi?ym dla ucha odg?osem sycz?cego czajnika jodowanego, któremu uchu sple?nia?o krowim nalotem z domieszk? grzyba cytrynowego, chronionego tarcz? malutkiego avasta czyli? co? kogo? a czemu? bo tak. Trajkocze w spak i owak ten ptak sianoowcz?c bezimienn? Katarzyn? pierzyn?, która odesz?a osieracaj?c wino mszalne imbirowego posmaku i zapachu i koloru. Jak d?ugo trzeba my?lec nad nowymi, wspania?ymi butami z plastiku kauczukowego produkowanego wy??cznie pod ci?nieniem atmosferycznym parokrotnie inkrementowanym sadystycznie - bosko, wr?cz zar?bi?cie, po prostu zawodowo cudownie, ALE niechlujnie, pokracznie ukazuj?c wizerunek poety upo?ledzonego genetycznie na punkcie empatii, antypatii do pot?gi i mocy spierwiaskowanej fonetycznie dyftongiem owalnego cyklotrona, który zmieniwszy cel osi?gn?? najbardziej wyimaginowan? ludzko?c równocze?nie przez supernow? i inne pulsary osi?gn?? level najwy?szego orzecha ziemnego pochodz?cego z ucha s?onia zas?aniaj?cego rower halibutem ci??arowym omu?kiem, który próbowa? unicestwic przeciwnika fireballem niebieskim, celuj?c wyindywidualizowanym zmys?em boskim do baloników czerwonych bolszewików tylko trzewików zielonych mazi? galaretowat? w sk?adzie porcelany, chocia? potrzebne rolnetki dalekosi??ne, przeciwlotnicze Coco Channel z Palestyny zakry?y ca?? z plasteliny ?cian? obryzgan? sol? jodowan?, skrz?tnie zakrywaj?c niespodziewan?. Niespodziewajka Jamajka to rodzaj bajki, legendy przekazywanej poprzez g?by cedz?c z?by durszlakiem z makiem posypanym cynamonem zmielonym krajalnic? z ostr? gabk? szerz?c rozbawione spojrzenie, sugeruj?ce zamy?lenie (???!). Ta?cz?c na g?owie zbudzi? hefalumpa kopniakiem ty?kiem ustami pana poczwark? zielonego przpoczwarzonego Cthulhu (???) s?onia 5-no?nego cukierka wygrywaj?cego obro?e ko?skie w ?rody po lekcjach norweskiego szkolnictwa edukacyjnego, s?abej niewiele wiedz?c Kalego Uchego K?apouchego beznogiego , kalekiego smoka obiboka capnelo wzlecia? na wy?yny depresji poruszony ptasi? gryp? niespodziewanie wiedzia? ?e zarazi? bydlaka mieszank? chi?sk? w proszku po troszku uaktywniaj?c atomówki przyciskiem czerwonym wbudowanym w pi?t? lewej nogi wystaj?cej spod spódnicy szkockiego wirusowej zapalenia opon fiata 126p. helikopter radziecki wyl?dowa? w ogniu piekielnym niczym czym? wch?oni?ty. Wyskoczyli przez czarn? dziur? ulokowana w lokum lokatorów starego przedpokoju psiej rezydencji która zwegli?a sie niemi?osiernie podczas ostatniej wieczerzy urz?dzonej ALE jednak wypali?a i ju?. Na dobre i na z?e to definitywnie jedne ktos kto ktosiowa? kogos kiedy? i gdzie? po co?. Jednak teraz pisze felieton niczym ?ywy pancernik opancerzony wat? cukrowo-mleczn? z orzeszkami o samku galaretki truskawkowej i posypk? piaskow? z ro?kiem bydl?cym nadziewanym mó?d?kiem kurzym z domieszk? d?emu dobrego o smaku d?d?ownicowym z dodatkiem specjalnym. Nie jest przypadkowym za?o?eniem fakt i? przez ewenement ka?dy kto próbowa? je?dzi? na koniku polnym upad?. Upadek tej osoby powodowa? tragiczne skutki. Id?c droga asfaltow? podczas d?d?u, jeje! powiediza? st?paj?c pokracznie wdepn?? w marmolad? d?emow? z wiórkami bananowymi, po czym wskoczy? do wrz?cej benzyny stoj?cej nieopodal baraku przemys?owego ulokowanego na wschód od komory niskiego podci?nienia. Nast?pnie pob?ogos?awi? ma?y podmiot owieczki d?wi?cz?cej d?wi?cznym d?wi?kiem. Powróci? z za?wiatów Cthulhu ale jaki? czas niemyty postanowi? zje?? obuwie rycerza b??dnego, walcz?cego w turnieju o nagrode niechlubn? która by?a niezapomniana przez pewnego kosmit? z planety matplanety o imieniu Kleofasa Moherowa.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
IggIOffline
Temat postu:   PostWysłany: 20-01-2006 - 17:43
Elita forum
Elita forum


Dołączył/a: 30-09-2002

Skąd: Don'tgonearthe Castle!

Status: Offline
Cytat:
Tymczasem spazmatycznych odmiennych od cia? Hobbitów z Bagoszna, eksmitowanych w dniu niepodleg?o?ci tatrza?skich emerytek i rencistek wszechpolskich prowadz?cych inwazj? moherow? wymierzon? w czu?y punkt antyradia e-równa-si?-em-c-kwadrat-metalowego, które zatrzeszcza?o wybornie wyginaj?c si? w ?uk drewaniany stalowo-pr?towy powleczonych w?trob? kuropatwy b?otnej. Nazajutrz w po?udnie skoro ?wit przyszed? stepuj?c w rytm Tokio Hotel robi?c pajacyki z kolorowych arkuszy wafli gofrowanych, maczanych w asfalcie, cementuj?cym podjazd dla poszukiwaczy ziemnaików oraz mi?ych kretów afryka?skich karmionych d?d?ownicami pryyskanymi absyntem nubistycznym koloru zielonego...
Azali? nazajutrz komfortowy kalosz przedziurawiony dziurawcem opad? lekko z si?. Jednak nast?pnego wieczora Kasia kucn??a ponad sto?em sianoowcz?c ci?zkim klawikordem kitwaj?c si? b??galnie przed telewizorem który zrobi? kuku na muniu buinu kartofluuniu pryruniu dizabata daba du pyp pyryp nast?pnie Dup. Zacz??o przecieka? wszystko
tiurliurli b?c i trach w ?apetyn? zat?uszczon? smarem zrobionym z migotki która zjad?a ?wiezy pomidor i zapali?a ?wieczk?, któr? nast?pnie bardzo podst?pnie i zach?annie, z komicznym chrz?kni?ciem warchl?cia podda?a obróbce wiatraczek cermaiczny przytwierdzony dziwczanymi chwytakami z pluszu do celofanowej patelni kupionej tanio w biedronce - codzinnie niskie dochody gumisiów... Znów idziemy niebieskoocy do kolejnego ogromnego wuceta dworcowego gdy nagle z nienacka aczkolwiek melancholijnie Euzebiusz min?? w?ciek?? rodzink? nios?c? Ikeowskie przecenione zniszczone o?ówki wraz z katalogami. W katalogach znajdowa?o si? przemokni?te koci?tko pozbawione ?apek, oczu i skóry, z którego wyziewa?o chmur? g?st? pa?eczek ró?nobarwnych do uszu, których nie umy? myde?kiem FA o zapachu dzikich ?wi? paragwajskich, które taplaj? si? w kisielu nowe (ke??) spodenki uformowa?y zielonkaw? papke (bulbulbulciap) o w?asciwosciach dziaba ró?owych i pluszowych za razem poruszaj?cyyh sumienia Gienia - misiaczka z gwo?dziami a ponadto z ko?kiem w torebce od kole?anki rozk??daj?cej si? na wprost sterty Karolin ci?gle machaj?cych uszami do s?o?ca zas?oni?tego wielk? wa?k? o wadze niebagatelnej. Suma sumy i rózniczek kwadratowych przestrzennych b?d?ca hessianem transcendentnej odwrotnej od transponowanej aberracji predykatu deminaeralizowanego p?ynu koloidalnego dezoksyrybonukleinuj?cego si? prosiaczka. Skubaniec przetrzebi? cietrzewia smarkaj?cego na odleg?o?? w kierunku po?udniowo- zachodnim przez szalej?ce hotele zagospodarowane planowo ryjówki kasztaniaki niedojrza?e jak beznadziejne winorosle moherowe czapeczki starych katarzynek zmieszka?ych w g??bokim pustostanie materii wszech?wiata wtem pojawi?o si? lotnisko dziurawe kontrole rozpocze?y sprawdzanie knarków jako debiutantów do Eurowizji w kategorii najbardziej dziki kanarek h5n1 wyrzuci? klucz Chibi-usy szaro-z?otego kota Artemisa w kolorze blond tygrysa w?ochatego jak kulka bilardowa k?uj?co podobna do Gargamela ze zniekszta?con? ?uchw? w przedniej potylicy (80 deko) nostalgicznego owsa kukurydzinaego z?amanego grosza a bedize kokosza pierzasta grypa ptasia mó?d?kowa rosa papierosa SARS który bury je?dzi po lodzie truskawkowym ?piewaj?c piosenk? mysl?ca inaczej ni? hipopotam szeroko?ci drzwi obrotowych w hipermarkceie. Kolorowe kredki zjadam bezdenna wypchan? nico?ci? posk?can? drutem ?ódk? bols, ton?c? pr?dko i efektownie w kolista parabole kolorwych snów si?gaj?c? dlaeko poza wszech?wiat wyobra?e?. Poetycko uj?te w dwuno?ny wozek wid?owy obok schronu wojskowego Ruskich dzia?aczy opozycyjnych jadaj?cych kromki z kremóek hiszpa?skich, jakkowiek niezdrowych paskudnych i kreatywnie wspania?ych.

_________________
Usuni?to obrazki - z?amanie regulaminu


Ostatnio zmieniony przez IggI dnia 28-05-2006 - 10:27, w całości zmieniany 2 razy
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Refresh
Temat postu:   PostWysłany: 10-10-2006 - 19:01
Moderator
Moderator


Dołączył/a: 14-09-2005



Cytat:
wtenczas kto? wyszed? wprost na niebiesk? lagun? tupi?c po?ladkami pobieg?a rozwalaj?c p?ot szmaragdowymi kulkami króla Maciusia pierwszego stopnia ogniska p?on?cego ró?ow? moc? energii proszków przeczyszczaj?cych zmieniono program w kubku po zupce chi?skiej bez konserwantów konserwuj?cych ziemniaków bladych niczym oci??a?y Nietzsche jakoby wiedzia? ?e Freud pokolorowany by? k??bi?cie gdy uciek? poprzez lasy i górzyste jeziora p?askich krokodyli sennych maluj?cych po kraw??nikach miejskich kolei kucyków puchatych z serduszkami i purpurowym niewidz?cych moherowych oczu ?widruj?cych anio?y niebieskie lataj?ce pod latarniami Poznania, gdzie niczym Wie?a szybuje w przestworzach ?miesznie rydzowaty kalafior sobotni ?wiszcz?cy dymi?c okrutnie d?ugo rur? wydechow? z hulajnogi. Motur ów toczy? si? t?cz? srebrn? gdzie? daleko za meblo?ciank? pewnego Baphometa który lubi? anime. Je?li poklejony przyrós? wargami inaczej po?ladkiem ja?niej?cym w s?o?cu pofalowanym zapalniczk? rondlowan? laserowym promieniem u-fa? który razi? pot?g? umys?u si?gaj?c? ponad ludzkie nerki l?ni?cej odblaskiem nalepki ko?cz?cej popisy kaskaderów oblanych sosem pomidorowym jeszcze ciep?ym koloru zielonego. Wtem zamkni?cie hermetyczne sprawi?o omdlenie cz?owieka zajadaj?cego milutki deserek oblizuj?c pi?? przepi?owa? j?zykiem kamie? szlifowany poziomo kresk? wspak wytapetowan? na ?cianie betonowej wygi?tej strona dolna w poprzek basenu konstantynopolita?czykowianeczkitrzy który poszed? daleko za pod wtenczas maszeruj?c równym wzgórzem wci?ni?to ko?ek osinowy wierzchem w spód wampira lataj?cego wewn?trz przedmiotu po??dania pewnej wilko?aczycy. Nast?pnym razem spróbuje podbi? serce przepi?knej (lesbijka? ~_~) urody gumos?onia kos? sterowan? przy pomocy pewnego ma?ego karze?ka który wypi?? sie prosto pomocy swojej niezb?dnej siostry bez której trudno zje?? Evangeliona wczesn? zim? obok zas?ony Zapomnienia promieniuj?cej blaskiem owcy wojennej(OW) przebiegaj?cej lini? prostopad?o?cianu przez Kambod??. Inny lecz podobny jaczu? patafizycznie koputn?? d?em sposobem transcendentnie przedszkolaki og?aszaj?ce strajk. Skr?cowywuj?cy niegramatycznie przeciwpolitycznie królony zakopower podlatuj?cy cichaczem okr??nie kominiarz prykn?? powolnie naniós? smocze lwi?tko warcz?ce wpó?patologicznie jednocze?nie wrzucano Bono do równo?ci p?ci homoseksualistów aseksualnych mistrzowsko lewor?cznie wytatuowanych prosiaczków przerobionych nast?pnie pó?g?ówkowo na kaczki dziwaczki prosiaczki gumowe filcowe buciki gumowe sklejone muszl? ciek?okrystaliczn? oraz nawpó?gazow? energooszcz?dn? ?aróweczk? marki Osram Ciebie Sony oraz tamtej najta?szej komety (czyli grubej chrumkaj?cej ?winki zamocnej ?ci?ni?tej i wogóle). Mi?osierny chomik zjad? mnie wczoraj. Powiedzia?am - "Pójd? sobie" wieczorem razem z psem zaczepno-obronnym zjadaj?cym kiszone ?elkami smakowe akuku - ryku ?elki saprofity smakowe kubki wraz ze smakiem akumulatorków. Kiedy wykopyrtni?to romantycznie s?onia le??cego nadpi?tnie pod pod jogurtem kauflandowego zwierza poluj?cego razem pó?automatycznie przeszkolonego pó?przedszkolaka szklanego oka mojego szybkiego wiatrakiem kosmoprowiantycznym nap?dzane rakiet? tenisow? zaczerpni?t? ze studni kosmicznej alfabetycznie odmiennej szybciutko skopanej mocniutko poprzez ludzi


Od moda - kto w tym temacie da co? poza wyrazem do dok?adanki (rozmowy i inne) z biegu dostaje osta.
Dzi?kuj? za uwag?, Refresh.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Ranko
Temat postu:   PostWysłany: 07-05-2007 - 18:11
M?odsza elita forum
M?odsza elita forum


Dołączył/a: 14-06-2005



Cytat:
cz?owiekowatych okre?lanych jako szczotki druciane samochodow szybkich jak Skoda z serii b?yskawic niespokojnych burz lakomych. Nast?pnego popo?udnia razem zjedli?my pancernego misia dok?adnie lampi?cego rudemu pieskowi g?ow? spuszczono nisko a? pod drewniany sweter z wyprut? komod? dwulitu metanu etanu propanu butanu pentanu etanolu i wogóle. Nast?pnie ów groove znów prze?y? oko w trójk?cie pitagorejskim wykrytym bezzw?ocznie poprzez góry Ma?oskaliste i pal?ce siedmiolistn? traw? rosn?c? daleko stepowo i pod górk? wzi?wszy rurk? gaz-rurk? zjad? przepiórk? z?apan? poniewczasie popr?dce na w?dce d?uga?nej lampki szampana zjedzonej na zimno wczorajszej zapiekanki z szynk? podpisu symbolicznej pami?tki zgubionej przypadkowo podczas podpisywania si? ogromnym iksem ponad kó?kiem zbrojonym wielokrotnie drutem wyprostowanym spiralnie ponad czasowym misiem Teofilem zoofilem poniek?d. Tez tamt?dy robi?cym mrozone kafelki sluzace szejkowi Abu Dabi Maharad?y Wielkiemu do z?otego nale?nika. Po?artego skryto?erczo pobliskimi niezawistnie dziewicami które lubi? czekoladki. Wtem do wielkiego pawulonu wpad? wprost do dziury wype?nionej avatarami pobitymi przez w?ciek?ego s?onia nikczemnego i ju?. Potem wsiad? pokracznie na pomara?czow? dolin? rospudy. T?cza zaj??a ogrom rozwydrzonego pó??wiatka powieszonego nisko ponad kauflandem poranionym czarodziejsk? wró?k? Hogat? pierwsz? nieostatni? istot? robi?c? ogrom strasznego potwora. Wieczorem przybyli u?ani z lotnej eskadry pa?stwowej alchemików japo?skich czarodziejów s?u??cych królowej ?niegu wolnostoj?cego na bezludziu. Wtem podpis nieoczekiwanie pojawi? si? go?? ubrany w kalosze ró?owe bambosze z podeszw? gumow? arabsko domow?. D?ugopisem popisa?a kartk? pergaminu zwini?t? w ?yraf? podkowami stukaj?c? kotem w ?cian? , by? szybki Lopez. Pobieg? po niebia?sk? armat? do strzelania? Mundurek ministra koedukacji mi?dzyludzkiej zako?ysa? bioderkami w rytm popu granego i ta?czonego przez Telifas? który która które mia?y dzieci które ?piewa?y g?o?no biegn?c wysoko niczym ptaki ponad chmurami pokrywaj?cymi rozleg?e obszary terytorium niebia?skiego królestwa b?d?cego pocz?tkiem nowego zwyczaju przynoszenia rado?ci dawanej bezinteresownie ka?demu kto nie banalnemu zaj?cowi wielkanocnemu podczas ferii. Bazie posz?y le?n? ?cie?k? podst?pnie podgl?daj?c s?siadk? maluj?c? p?ot poprzez nak?adanie renderów i brushy na drewienka. Widz?c kask nagiej syrenki Arielki trzeciej córki Neptuna poluj?cego nago po?ród czarnoziemów rozleg?ej krainy Nibylandii. Z?apa? z?ot? syrenk? i poszed? dalej aby zje?? paluszki rybne o smaku syrenki, które opanierowane by?y. Dzi? poszed?em na pielgrzymk? kosmiczn? w?ród Marsjan aby zje?? ser ksi??ycowy latem pachnie s?onecznikiem my?l?cym inaczej pozytywnie zakr?cone s?oiki ogórkami bez nakr?tki gumowej kaczuszki wpuszczonej do kana?u telewizyjnego zosta?y oddalone z sejmu. Nagle poczu?em zapach kiszonej stopy, ohyda straszliwa. ?opatk? bije nied?wied? drugiego stopnia swobody mi?dzyludzkiej. Zaczynam p?dzi? na boso przez ogie? poprzez poczt? lotnicz? b?d?c? czynn? tylko 29 sekund dziennie. Uciekam st?d daleko typowym skuterkiem wodnym wraz z babci? która s?ucha ?piewu rapu capu ?apu chlapu. Dzie? dobry Polsko krzykn?? Stefan z kot?owni Tytanica, stateczku ton?cemu nieopodal lodowca sk?adaj?cego si? z chomików smakuj?cych gumijagody wieczorami. Przejrzysty labirynt pe?en jeleni zamieni? krow? lataj?c? nisko na trawniku robi?c? wielkie serce pe?ne ?alu spowodowanego dinozaurem parzystokopytnym p?dz?cym po wydmach prehistorycznego subkontynentalnego roweru. P?dz?cego powoli wzd?u? morskiego oka po?o?onego przy brzegu. Ów brzeg wsta? nad tafl? zakrzeplego ciasta nadgryzionego z?bem m?dro?ci. Niespodziewanie otworzy? puszk? za pomoc? powyginanego druciku miedzianego wytopionego niedaleko huty imienia s?ynnego W?odzimierza zdobywcy szczytu wielkiej wody sodowej niegazowanej. Zakr?conej piersiowce pe?nej czekoladowych wodeczek nadziewanych czekoladowymi drobiowymi i niebywa?ymi zdolno?ciami Elvisa robi?cego na etacie hydraulika u Romcia Giertysia misia-pysia chodzacego do Dziub - Dziuba profesora ornitologii, ptaszków maturalnych zdaj?cych matury niebia?skiej natury. Ambitnie miaucz?c ko?ysank? pieskowi zasn?? wujek. Kicaj?c smutnie dooko?a ?wiata ?piewaj?c Marsyliank? wpad? komu? w oko ,ropychaj?c si? mi?dzy uszy swojego czo?gu ulubionego. Pancernika zjad? ciastko marchewkowe, przygotowane przez starego królika. Wcze?niej by?a wysoka niczym brzoza wysoka pewna niebia?skiej chmury burzowej, mkn?cej pr?dko poprzez b??kitne bezkresne drzewa, rosn?ce t?pem jednostajnie dinozaurowanym, obsypane konfetti ró?norodnymi kaszkietami. Jesienny wiatr rozwiewa? siwy w?os, wypadaj?cy z nosa walec potoczy? go dalej sam. Wujaszek Wania kupi? kredki kolorowe, pastele oraz akwarele do malowania ?cian. Malujac uszy zaj?czkowi, przebi? nos misiowi ?rubokr?tem serwisowym. Nagle Wied?min Pastuszek z?apa? owieczk? za z?ba mleczaka d?oni? wypadaj?cego prosiaka. Prosiak szybko wyb?aga? Cartmana p?acz?c Krokodylimi z?bami przeznaczenia, gdy? z?by wch?on??y lodówk? pe?n? piwa korzennego Dubravka. Zapuszkowanego s?onia przez drewniany s?up soli. Spotkany przypadkiem przez pani? o pi?knych w?osach. Lubi?a podpala? S?o?cu promienie. Podnosz?c zw?oki u?miechni?te szeroko uszy zeszklone patelni? przypominaj?c? arbuza z Arizony. Dzisiaj wieczorem pod domofonem Renaty Beger p?dz?cej rowerem tuningowanym bimber z pyr. Aczkolwiek rower z?ama? szprych? b?d?c? niezb?dnym sk?adnikiem obiadu. Rzekomo po?artego dinozaura pterodatkyla. Smaczny Roman wetkn?? palec w misia pysia otrzymanego listem pisanym par? wódeczek wcze?niej. Wobec zaistnia?ej sytuacji b?d?cej niesmaczn? pieczeni?, postanowi?em kobieco przebiec spiewaj?c g?o?no lambad?. Biegn?c szeroko otworzy?em carlsberga bezalkoholowego piwka smacznego. Wstaj?c pó?nym wieczorem, pobieg?em z?apa? motyla, uciekajacego przed wielka czarna murzy?sk? wiewiórk?. Biegn?c obok empiku kupi?em i sprzeda?em rower "Ukrain?". Wiewiórka zjad?a zepsutego orzeszka kokosowego, b?d?cego wcieleniem male?kiego mustanga, biegaj?cego zaj?ca oraz piszcz?cego ko?owrotka. Ka?da tr?bka ma kolorowe kole?anki Renaty Szmegiel. Szeleszczeleszcz?ca Konstantynopolita?czykowianeczka zakupi?a misk? zupy ogórkowej light. Zaiste kiedy? koza zjad?a robaka jab?kowego, kolorowego Murzyna z Ad?ykistanu. Swoj? drog? nie?le ?miga? buja si? na hu?tawce elektronicznej. ?piewa?a ko?ysank? Reginie Pippen, pi?knym g?osikiem zarzynanej ?winki ta?cz?cej kankana i wymachuj?cej uchem rytmicznie. Wtem nadlecia? go??b, b?d?cy wcieleniem hinduskiej bogini p?odnosci, biegn?cej po?arow? alej? pomi?dzy ogromnymi, zdobionymi zamkami z kolorowymi my?lami dotyczacymi ostatnich sze?ciu stref kraju. Ad?ykista?czycy zjedli chomika, posypanego kokosami, zielonymi uszkami puszkami.
Id?c w kierunku mostu, potkn??em sie o ?ó?tego Chi?czyka, ubranego w kilt rosyjski. Nosoro?ce zry?y stadiony Dwudziestolecia swoimi po?ladkami twardymi, niczym orzechy laskowe wiszace bezw?adnie wpoprzek. Nast?pnie pobieg?y lasem mieszanym ?y?k? wielko?ci orzeszka sto?owego podzielonego przez babci? klozetow?, inkasuj?c? spore nalezno?ci za kupk?. Dziwaczne goryle posiada?y moce w?adania gum? majtkow? amen. I powykr?cane karaluchy do poduchy, masuj?cej brzuch nied?wiedzia. To uciekaj?ce marchewki szczeci?skie, skacz?ce zaj?ce zrobi?y kuku biedronce, biegn?cej wpoprzek ??ki. Wymarzony domek z czekolady wzbudzi? rozkosz Jasia w?drownisia. Odleg?y punkt przestrzeni mi?dzykontynentalnej, le??cej daleko za domem starej pani. Kiedy anio? kupi? skrzyd?a, niebieskie moherowe tr?bki metalowe, za?wiadczaj?ce g?osno i dono?nie zawodzi nas.Rankiem wujek spojrza? daleko ponad W?oszczow?, szukaj?c cioci. Dzi? raniutko polecia?em niesamowitym rowerem skrzydlatym jak orze? do domu starego, nieopodal krzaczka agrestu, d?wigaj?c ci??ki statek, zbudowany z gumowych opon w kszta?cie kaczuszki nielotki koloru pomara?czowo bordowego z wypustkami. Dobre, bo zachodnie, wino ry?owe, kupione na bazarze dziesi?ciolecia przez cioci? Kloci? smakuje doskonale; Prawie jak wczesne wstawanie powoduje zm?czenie osierdzia. Deszczowy poranek, spaceruj?cy kojot potkn?? si? o kamie? niema?y.
Zszokowany wsta? lew? nog? rozejrza? si? przez bark i szczekn??. Wtem wpad?a ABW wymachuj?c pistolecikami rado?nie.
Ubrani kolorowo dresiarze lizali patyki patrzac zalotnie poprzez ma?e paluszki koloru sinokoperkowegoró?u.
Przebieg? ukradkiem pod p?atkiem skóry nasmarowanym smo?? kupion? przez tajwa?skiego ?bika ?piewaj?cego Marsylianke
od ty?u, podskakuj?cego niczym pi?eczka pomalowana na smutne kolory. Kiedy spojrzeli po kilkugodzinnym spó?nieniu
, jedz?cy ostre, zielone baobaby. Ma?y ko? biega? po p?ytach winylowych r??c rado?nie w zwi?zku z ra??c? deprawacj?
niszcz?c? okoliczne wioski stworków, niskich lotów balonem. Lec?cym ptakom o ró?owych lotkach w kratk? grajek g?o?ny
, wielko?ci orzecha w?oskiego maczanego g??boko w starym oleju s?onecznikowym, zabarwionym ekscentrycznie kwasem
cytrynowym. Pi?kna samica imieniem Nausicca zakopa?a topór pokojowy, kolorowy kredek


Ostatnio zmieniony przez Ranko dnia 19-06-2007 - 19:46, w całości zmieniany 3 razy
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Ranko
Temat postu:   PostWysłany: 12-11-2008 - 22:25
M?odsza elita forum
M?odsza elita forum


Dołączył/a: 14-06-2005



zna?
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
RaulOffline
Temat postu:   PostWysłany: 16-11-2008 - 17:52
Admin Forum
Admin Forum


Dołączył/a: 05-01-2002



Status: Offline
to
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Ranko
Temat postu:   PostWysłany: 16-11-2008 - 18:38
M?odsza elita forum
M?odsza elita forum


Dołączył/a: 14-06-2005



doskonale
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
AlviesOffline
Temat postu:   PostWysłany: 16-11-2008 - 21:24
Czytelnik
Czytelnik


Dołączył/a: 05-04-2007



Status: Offline
z
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Ranko
Temat postu:   PostWysłany: 17-11-2008 - 11:22
M?odsza elita forum
M?odsza elita forum


Dołączył/a: 14-06-2005



ciekawego
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie GMT - 12 Godzin
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Powered by PNphpBB2 © 2003-2007 The PNphpBB Group
Credits